piątek, 17 lutego 2017

Pomagam, bo to ma sens!

17 luty 2017r. godz 13:00

Dzień Dobry!

Dzisiaj mój móżdżek odmawia posłuszeństwa, to będzie długi i wyczerpujący dzień. Czuję to po kościach.
Ten wpis będzie o tym dlaczego warto pomagać. W powietrzu wisi czarna chmura, zapowiada się na deszcz, podobno ze śniegiem, normalnie moje marzenia się ziszczą! Smutna szara rzeczywistość, która jakoś odejść nie chce ALE gdzieś tam Starożytni Majowie głosili, że "jaka zima takie lato", zima nie chce dać za wygraną, więc może lato też będzie cool! Oby, bo inaczej stoczę bój z.... . jeszcze pomyślę z kim, ale to przy okazji, teraz nie mam czasu na bzdety.


Wczoraj kończąc pracę nie sądziłam, że przytrafi mi się coś o czym będę długo pamiętała.
To był zwykły wieczór, taki jak każdy inny, ubrałam kolejną warstwę ubrań, odpaliłam motorynkę i fruu pognałam do domu. 11 km później widziałam, że z pewnego domu niesamowicie się kopci, to nie był zwykły dym. Już z oddali jakieś 500 metrów widziałam, że są przebłyski pomarańczowego koloru... Jadę dalej, po chwili dojechałam, patrze a tam normalnie ogień w kominie/dachu, sama nie wiem. Chciałam dzwonić na straż ale kurcze nie znam adresu, orientacji w terenie nigdy nie miałam i pamięci do zapamiętywania różnych rzeczy też nie, więc nawet nie potrafiłabym ich pokierować. 
W tym domu nikogo nie było, było ciemno jak w d... 
Nie myślałam długo nad reakcją, zaparkowałam na poboczu i zaczęłam krzyczeć pod sąsiednim domem "HALO, HALO, HALO.." tak wrzeszczałam z 5min. Furtkę mieli zamkniętą, widziałam że jakaś dziewczynka kręci się po kuchni ale  pech chciał, że nie zerknęła do okna. No cóż... krzyczę dalej, nieco głośniej, uff! Wychodzi facet, nie czekałam aż coś powie - mówię mu, że się pali obok w domu, że adresu nie znam itd.  To on pyta, gdzie, jak... W szoku był bo z trzy razy pytał czy to ten bliźniak obok, potwierdzam i dopiero wtedy wybiega na bosaka żeby sprawdzić. Przeklną sobie i dodał, że już do nich dzwoni.... Wytarmosiłam się z podjazdu i pozwoliłam temu Panu działać, był na tyle zdezorientowany, że w pierwszym momencie nie podziękował. Odjeżdżając krzyknął magiczne "Dziękuję Pani". Mieszkam kilometr dalej, gasili to przez ponad godzinę, widoczność była dobra, więc z okna widzieliśmy. 
Nie zrozumiałe jest dla mnie to dlaczego nikt wcześniej z przejezdnych nie zareagował? Co byłoby gdybym ja również to olała?!

Przecież ogień mógłby się rozprzestrzenić, a wtedy dwa domy na pewno by na tym ucierpiały, bo były to sąsiadujące bliźniaki, jedynie siatka je oddzielała.
Być może to był pożar sadzy w przewodzie kominowym, tego nie wiem ale wiem natomiast, że gdybym sie tego feralnego wieczoru nie zatrzymała to mogłoby być gorzej tym bardziej, że domowników nie było więc nie mieliby jak zareagować w porę. A ja sama, miałabym ogromne wyrzuty sumienia jeśli bym nie zareagowała na te sygnały. Teraz mam czyste sumienie i świadomość, że postąpiłam właściwie. 

Drogi Czytelniku twoja pomoc czasem może uratować czyjeś życie i nie tylko to!
Czasem bezinteresowność jest bezcenna! Pomagaj innym to wraca, z podwójną siłą.

***
W zeszłym roku, kiedyś tam latem miałam jeszcze jedną sytuacje, która pozytywnie wpłynęła na moje późniejsze samopoczucie.
Pracowałam na godzinę 11:00, z reguły za dwadzieścia jedenasta byłam już pod miejscem swojej pracy. 
Szłam jak zwykle z słuchawkami w uszach, muzyka na full  i nie oglądałam się za siebie. 
Wtedy jestem w innym świecie, wszystko inne wydaje się mniejsze, takie bez większego znaczenia.
Idę prosto podrygując w takt granej muzyki, w pewnym momencie czuję dłoń z tyłu na ramieniu.
Podskoczyłam ze strachu, odwracam się, patrze a tam jakaś para w średnim wieku. 
Ściągam słuchawki, oni zaczynają zagadywać.
Mówią, że stracili dom, wszystkie oszczędności, pracę i nie mają co jeść, po czym dodają, że nie chcą pod żadnym pozorem żadnych pieniędzy, proszą tylko o pieczywo, jakąś wodę do picia, wędlinę - o coś co mogli by zjeść bez gotowania. Odpowiadam, że zastanowię się. Czemu tak powiedziałam, zapytacie?
Mieszkałam sama, utrzymywałam się sama, liczyłam czas od 10 do 10, od wypłaty do wypłaty, szybko musiałam się usamodzielnić, kokosów nie zarabiam, ledwo starczało mi na życie. Dlatego nie powiedziałam im "dobrze, kupię coś Państwu". Pamiętam, że to był koniec miesiąca czy początek następnego, w portfelu miałam 10 lub 15 zł, nie więcej. Doszłam do pracy, otworzyłam stoisko, usiadłam i zaczęło mnie żreć sumienie... Pożerało mnie, serio. Rozum mi podpowiadał " nie możesz im nic kupić, nic Ci nie zostanie", a serce - "idź kup im jakiś bułki, ser, wodę", tak siedziałam grubo ponad 10 minut aż pękłam i poszłam na zakupy. Wzięłam duży chleb, ser, wody dwie, coś słodkiego i zapłaciłam....Wiedziałam, że będą na parkingu, mówili, że poczekają. Zaniosłam, ich radość była nie do opisania, bardzo dziękowali. Ja musiałam pożyczyć pieniądze od znajomego ale to nie ważne, liczy się to, że mogłam komuś pomóc.
Kiedyś mi chłopak powiedział, że wkurza go to, że nie dbam w ogóle o siebie, że wszystkim innym pomagam a sobie nie... Chodziło mu o to, że czasem jest tak, że niekiedy powinno się odmówić ze względów prywatnych, ale ja nie umiem.
Być może jest to spowodowane tym, że kiedyś ja od nikogo pomocy nie miałam i wiem jak to jest nie mieć NIC! Dla mnie jest ważne dzielić szczęście na równe części. Więcej radości jest z dawania niż z otrzymywania! Nie jestem doskonała, mam masę wad i wszelakich niedociągnięć ale staram się być dobra dla wszystkich i wyrozumiała dla głupców, staram się innym pokazywać właściwą drogę, moim życiowym celem jest niesienie pomocy, nie ważne jakiej, grunt by pomagać, słowem, czy gestem, bez różnicy.

***

Opisałam Wam dwie różne sytuacje, w jednej zwykła reakcja nie wymagająca środków materialnych.
Druga gdzie występuje znikoma pomoc finansowa, w obu przypadkach jest duża wdzięczność.
Zycie bywa różne, ma szereg scenariuszy, niekiedy można komuś pomóc radą, możesz być ramieniem do wypłakania, możesz pomagać w lekkich porządkach domowych, możesz komuś zrobić zakupy - w każdym przypadku pojawi się wdzięczność. Pomaganie ma sens  ZAWSZE i każdemu, czy to człowiek czy zwierzątko, bądź bezinteresowny, spraw żeby życie było łatwiejsze.
Z takim akcentem się żegnam, życzę Wam dużo uśmiechu i mało śniegu, całuję :*

 " Kim­kolwiek jesteś, bądź dobry. "






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz