wtorek, 14 lutego 2017

Moje zdanie o Dniu Zakochanych

14 luty 2017r. godz. 14:00

Hey! Hi! Hello!

Dzisiaj walentynki ale nie będę o tym mówić, no dobra! Skłamałam. Jestem zła i niedobra. Osobiście nie przywiązuje jakoś specjalnie do tego wagi, dla mnie to zwykły dzień. Wychodzę z założenia, że powinniśmy się kochać ZAWSZE, a nie tylko od święta. Zresztą to głupie - powiedźmy jakaś para się pokłóci i co wtedy? No tak! Trzeba będzie spiąć dupę i na siłę być miły/a dla drugiej osoby, chyba nie o to chodzi, prawda?
***
Są różne poglądy na ten temat, jedni uważają, że to specjalny dzień, dzień w którym możemy się zbliżyć do siebie jeszcze bardziej, możemy zrobić dla drugiej osoby wykwintną kolacje przy świecach. Ma być wszystko cacy na tacy i pewnie tak jest. Co później?!
***
Inni natomiast mają zbliżone podejście do tego święta jak ja.
Starają się być mili i uczuciowi nie tylko 14 lutego ale w każdy następny dzień także. Nie zawsze wychodzi.
Jesteśmy ludźmi urodzonymi ze "skazą", mamy wgniecenie w "brytfance" (ciele) i nigdy idealni nie będziemy.
Nie możemy więc wymagać od partnera żeby chodził jak w zegarze, "wszystko ma być na glanc i koniec" - pomyślała Mariola ale To się NIE UDA!! 
 ***
Kiedyś byłam paskudną dziewczyną, bardzo nerwową, nie doceniałam żadnego wkładu od swojego mężczyzny, z czasem on się ode mnie oddalił i wtedy zrozumiałam, że to nie była jego wina lecz moja. W porę otworzyłam oczy, ale nie wszyscy słyszą tykający zegar. 

Ludzie często są zaślepieni, być może czują się zagubieni, może zatracili się w myśleniu tylko o sobie i wtedy nie dostrzegają, że coś ich omija. Przez palce uciekają im wartościowe chwilę i osoby, które starały się do ich życia wnieść uśmiech i radość. Ja właśnie taka byłam, zamknęłam się w sobie, miałam depresję i przeżywałam wszystko podwójnie. Byłam uparta i za żadne chiny nie chciałam się nikomu wyżalić, może nie tyle co nie chciałam jak nie potrafiłam. Bałam się odtrącenia, śmiechów z ust innych, przez większość życia uważano mnie za nieudacznika, brzydulę i ciągle wytykano mi coś palcami. Czułam się do dupy, nie chciało mi się żyć, załamałam się psychicznie i podupadłam fizycznie. Potrzebowałam odizolować się od wszystkiego, wyjechaliśmy na wakacje i udało się! Wróciłam - stara Ja! Niebieskooka wariatka, pełna uśmiechu i wigoru.. Trwało to długo, krzywdziłam nie tylko siebie ale także najbliższą mi osobę. Byłam EGOISTKĄ. Michał  starał się mnie wyciągnąć z dołka w którym zakopałam się bardzo głęboko, dziubał do mnie, wiercił dziurę w brzuchu żebym powiedziała co mi jest, co w sobie kryje, co mi leży na serduchu... Ja mimo jego próśb i błagań nie dałam się, ani nie drgnęłam. Byłam twarda i nieustępliwa niczym posąg bez emocji, bez empatii, bez niczego. Żyłam, bo żyć musiałam. Możecie mi wierzyć lub nie ale on się starał mnie odkopać kilka lat. Pomyślcie jak bardzo mu na tym musiało zależeć, jakie to było poświęcenie! On jest WIELKI! Nikogo lepszego wymarzyć sobie nie mogłam!

TYM WŁAŚNIE JEST PRAWDZIWA MIŁOŚĆ. 
To nie chwilowe widzimisię, to poświęcenie! Kiedy pojawia się prawdziwe uczucie, wtedy swoje własne potrzeby odstawiasz na boczny tor, bo ważniejszy jest komfort drugiej osoby. 
Życie wspólnie ze sobą nie jest łatwe, ba! Jest bardzo trudne i wymaga nie lada poświęceń ale jeśli kochasz prawdziwą i głęboką miłością to akceptujesz wszystko i zniesiesz na prawdę wiele. Zrobisz wszystko by twoja druga połówka była szczęśliwa. 

14 luty może jest dla Ciebie wyjątkowym czasem spędzonym we dwoje i nie widzę w tym nic złego o ile takie "walentynki" obchodzicie również w inne dni. Jeśli nie no to sorry ale uważam, że robisz to na pokaz, bo uwierz mi ale nie trzeba okazji żeby sprawić komuś radość kupując mu kwiatki, czekoladki czy coś ładnego. Nie stać cię na częste prezenty? To zrób kolacje czy poświęć kilka minut na masaż, niech będzie miło. Przysiądźcie do jednego stołu, zapalcie świece, zagrajcie w karty, porozmawiajcie, wypijcie kawę czy herbatę, nie ważne. Chodzi o wspólne dzielenie czasu. 
Osobiście uwielbiam wspólne treningi, pichcenie, filmy, gry... bo magiczni w tym wszystkim jesteśmy "MY", razem nie osobno!

***
Przy okazji pisania tego wpisu mam prośbę do Was wszystkich, nie mów "KOCHAM" jeśli tych uczuć nie jesteś pewien/a. To wielkie słowo, które ma ogromne znaczenie. Nie marnuj tego na osoby, które i tak i tak z czasem odtrącisz. Nie ważne kto je wypowiada, czy to przyjaciel koleżance, czy chłopak zauroczony w dziewczynie, czy panna której się wydaje, że poznała ideał... 
 Nie mów "kocham Cię" jak ma to działać tylko na uspokojenie i jeśli naprawdę Ci nie zależy!
Miłość wymaga poświęceń, musisz o tym wiedzieć.

KOCHAJ szczerze, a NIE NA POKAZ! /.BE

Ak­ceptac­ja wad to wiel­kie poświęce­nie w miłości. 


Na sam koniec chciałabym Wam życzyć dużo chwil przepełnionych autentyczną miłością, niezliczonych endorfin i nieskazitelnie pięknego uśmiechu, a także dużo siły na wspólne wędrówki w nieznane :)

Dobrego dnia Kochani :)





2 komentarze:

  1. Prawdziwy przekaz brawa dla Autorki :)
    również uważam że miłość powinno się sobie okazywać codziennie a nie tylko 14 lutego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo mi miło Iza. Ciesze się, że myślimy podobnie :)

      Usuń