środa, 8 lutego 2017

Kolejna strona - związki na odległość.

08 luty 2017r. godz. 12:30

Mam sieczkę w głowię, bo nie wiem co mogłabym pisać.
Z jednej strony zależy mi na "publice", na waszych opiniach i komentarzach, a z drugiej strony chciałam założyć tego bloga dla siebie, żeby w jakimś tam stopniu odreagować, zrzucić cierń minionego dnia, pozbyć się złowrogich myśli... więc nie powinnam się dziwić jeśli ten blog nie zrobi furory na tle innych bardziej popularnych blogów. W sumie najmniej mi zależy na monotonności, tematyka musi się różnić od pozostałych, przecież każdy z Nas ma własny styl, ten blog będzie przeplatany smutkiem i radościami :)

***

Wczoraj napisałam chyba jeden z najdłuższych wpisów, ciekawe czy w ogóle ktoś dotarł do końca, dzisiaj dla odmiany będzie nieco krótszy :)

Kocham muzykę całą sobą dlatego każdy wpis zaczynam od włączenia muzyki, pewnie już to zauważyliście.
Dzisiaj puściłam Ricky Martina - Vente Pa' Ca niesamowicie klimatyczna propozycja. Kiedyś słuchałam jego utworów więcej, później przepadł i powstał niedawno jak feniks z popiołów :D Ale z jakim wielki przytupem. 
 

Co sądzicie o związkach na odległość, czy uważacie, że mają szansę przetrwać? 
Poznałam kiedyś chłopaka, miał na imię Franek, urodą nie powalał ale miał w sobie to 'coś', takie flow, które sprawiało, że z nim się chciało płynąć ale mieszkał 500 km ode mnie. Dla nastolatki jest to odległość nie do pokonania. Flirtowaliśmy ze sobą +/- 3 lata, on mówił 'kocham' i ja też, więc można powiedzieć, że się kochaliśmy szczenięcą miłością. Franek często mi śpiewał " AICHA" i był lepszy od oryginału, nawet przyznała to moja ciocia :) Niesamowity gość, serio! Miał 2 metry wzrostu, ja mierze zaledwie metr sześćdziesiąt pięć w kapeluszu to było przerażające, podobno nie ma ludzi brzydkich są tylko biedni, ale Franio w moim odczuciu nadrabiał tylko i wyłącznie wnętrzem. Potrafiliśmy rozmawiać 9h dziennie i to nie były rozmowy przez ciszę, po prostu mieliśmy masę tematów do gadki, nie wiem może niektórzy się z tym rodzą :D Tzn. na pewno! doszedł moment w którym wsiadł w pociąg z kolegą i jechał, pech chciał, że wtedy akurat musiałam zajmować się przybranym rodzeństwem, bo ciocia pojechała sprawy załatwić. Sytuacja losowa, powiedziałam mu o tym i diametralnie się zmienił, pamiętam że wtedy na mnie nakrzyczał. Zrobiło mi się przykro, bo przecież go nie oszukałam. Dodał, że przyjedzie w miejsce zamieszkania, ale nie chciałam... chyba się bałam, no i spanikowałam. Nie odzywaliśmy się do siebie przez jakiś czas, ja uraziłam jego ego, on moją dumę, każdy poczuł się szturchnięty, byliśmy kwita. Powróciliśmy do "chodzenia ze sobą" (przez sieć telefoniczną, bo tak można to nazwać) po krótkim czasie, było OK przez następne kilka miesięcy.
W wakacje przyjechała do mnie przyjaciółka z Krakowa, on zadzwonił i mówił, że musi ze mną poważnie porozmawiać, zgodziłam się ale wieczorem. Latem ściemnia się późno, byłam jednak zmęczona 4 godzinną wędrówka po górach z Adą ale dotrzymałam słowa. Franek zadzwonił i powiedział, że Mnie ZDRADZIŁ, zdradził! Serce rozsypało się w drobny mak, moje życie straciło sens. Teraz się z tego śmieje, bo to jest absurdalne, związki "przez kabelek", w "sieci" przecież nie mają racji bytu ale wtedy na prawdę odechciało mi się wszystkiego. Tłumaczył to tym, że brakowało mu seksu, przytulenia, kobiecej dłoni (bla bla bla) mnie wtedy to nie interesowało, był dla mnie skończony, był człowiekiem przez którego wylałam morze łez. Nasza znajomość się skończyła, na przestrzeni kilku lat sama zrozumiałam czemu nie ma sensu być z kimś na odległość/przez internet. Człowiek ma swoje potrzeby, jak poznasz wcześniej smak seksu to będzie Cię do tego ciągnęło tym bardziej w czasach teraźniejszych gdzie nastolatki kipią seksem/prowokują i korzystają z okazji. On miał wcześniej kontakt fizyczny z kobietą, odczuwał "chcicę", lgnął do dziewczyn, nadarzyła się okazja to skorzystał. Po nim nie miałam z żadnym chłopakiem związku przez internety :D

Różnica między zakochaniem, a fascynacją i zauroczeniem jest diametralna, ja oczywiście zakochana w Franku nie byłam. Był dla mnie kimś "ważnym" na tamtą chwilę, ale to było zauroczenie.

  • ZAKOCHANIE / Kiedy się zakochujesz cały Twój świat wiruje, twoje myśli krążą wokół wybranej osoby, masz do niego pociąg fizyczny, dogadujecie bez dwóch zdań, podobnie myślicie, ujmują Cię jego cechy, akceptujesz jego wady i uczysz się jego od nowa i od nowa. Nie nudzicie się ze sobą, a jak już do tego dochodzi to we własnym towarzystwie inaczej to odczuwasz, potrafisz chodzić na kompromisy, jego potrzeby stają się ważniejsze od twoich. Tym właśnie jest prawdziwa miłość, uczucie które pozwoli Ci przetrwać każdą złą chwilę. Miłość skupia się na istotniejszych aspektach, takich jak wzajemne zrozumienie, szacunek i poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest to, że to zakochanie zaczyna się od przyjaźni.
  • ZAUROCZENIE / Wiąże się z poczuciem niepewności, jesteście podekscytowani i pełni zapału, ale nie jesteście naprawdę szczęśliwi dręczą was wątpliwości, pytania bez odpowiedzi; pewne niedopowiedzenia na temat partnera, które być może mogłyby zniszczyć wasze marzenia o wspólnym życiu
  • FASCYNACJA / Jest to krótkotrwałe ale bardzo intensywne zainteresowanie KIMŚ, łatwo pomylić z zauroczeniem, będąc w związku przez internet którą z powyższych kategorii wybierzesz wg. Ciebie? 
Bardzo mało prawdopodobne jest to, że związek na odległość przetrwa. Prędzej czy później któreś z Was się wykruszy, lepiej tego uniknąć.



***
WADY i ZALETY w związkach na odległość.
Plusy :
  • Brak spotkań spowoduje nasilenie myśli o drugiej osobie, a tęsknota może prowadzić do wyidealizowania związku i samego partnera.
  • Czasowa rozłąka to świetny okres na to, aby nabrać nieco dystansu do siebie i związku. Czas na przemyślenie zalet i wad pozostawania w dotychczasowej relacji.
Minusy :
  • Rozpad związku, brak zadowalającego obie strony regularnego kontaktu, często ograniczonego jedynie do mediów społecznościowych.
  • Brak bliskiego kontaktu. Partnerzy potrzebują bliskości, intymności oraz czasu tylko dla siebie. Igraszki łóżkowe to bardzo ważna część wspólnego życia. Ich brak może negatywnie odbić się na kondycji związku, w rezultacie ich brak prowadzi do oziębnięcia relacji.
  •  Romans.Wyjazd na drugi koniec świata oraz frustracja z braku bliskości z partnerem mogą doprowadzić do zdrady. Zdrada w takim przypadku oznacza praktycznie koniec związku. 
Chaotycznie jak zwykle, wybaczcie.
Uciekam, dobrego dnia :)

Wasza
/B. 







7 komentarzy:

  1. Uważam choć może i się mylę... odległość cementuje uczucie jeśli jest miłość z obu stron bądz zauroczenie z chęcią spróbowania bycia razem...i tu powstaje zaprzeczenie tezy {w związku z moim problemem) że przecież można się odwiedzać kilka razy w tyg... badz raz na miesiąc jeśli jest to spora odległość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post raczej pisany był z myślą o tych co bardzo rzadko się widują. Opisałam moją sytuacje, 500km w jedną stronę - była to odległość nie do przeskoczenia. Jako gówniara nic nie mogłam zrobić, Franek miał 23 lata, więc bez porównania :D Jeśli masz możliwość widywać się z nim kilka razy w tygodniu to super, ale musisz wiedzieć o tym, że każdy związek opiera się na obopólnym zaangażowaniu. Wątpię by jakikolwiek facet zgodził się na jeżdżenie do Ciebie za każdym razem i w nieskończoność... To są jednak duże koszty, paliwo jest drogie, a jeśli on jeździ hektary to prędzej czy później może się buntować. Mimo wszystko życzę powodzenia :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Miło mi, że komuś się podoba :)

      Usuń
  3. Ja miałam 16 lat (No prawie 17) kiedy wyprowadziłam się za granicę. Przed wyjazdem poznałam chłopaka w moim wieku no i nawinie postanowiliśmy być razem bo sie sobie spodobalismy. Ponad 3 lata związku na odległość (1200km). Było trudno, niejednokrotnie były myśli co dalej, ale jeśli sie chce to wszystko sie da ;) My mieliśmy ten "plus" ze moja rodzina bardzo prędko go zaakceptowała(a jego mnie), praktycznie po dwóch miesiącach naszej znajomosci mój chłopak przyjechał do mnie na ferie i potem 3 lata mniej więcej tak samo wyglądały. A finał tego taki, ze prawie rok ze sobą mieszkamy juz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Clauditta! Cieszę się, że Wam się udało. Przetrwaliście próbę czasu, więc teraz mogę Wam życzyć tego by związek w późniejszym czasie zapieczętować. Bez wątpienia darzycie siebie ogromnym uczuciem, skoro taka długa rozłąka was nie złamała :) Teraz mało osób się na to decyduje, no chyba, że praca im na to nie pozwala ale to już jest odrębny temat. W naszym przypadku to była miłość platoniczna, w internecie się zaczęła i tak skończyła. Dziękuje za komentarz, pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Twoje wpisy sa ciekawe, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń