poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Od bidy cz.2

24.04.17r. godz. 12:30

Cześć.


Jestem w mega rozterce, naprawdę aż ryczeć mi się chce.
Nie rozumiem tego dlaczego zawsze przed wakacjami coś musi wziąć w łeb.
Rok temu miałam koleżankę, która miała mnie zastąpić, zrobiłam jej szkolenie, nawet umowę miała uszykowaną, bo to miał być pewniak i wiecie co? Jak już było wszystko przyszykowane to ta mi napisała, że jednak nie przyjdzie, bo dostała inną pracę.... Miałam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami, tak mocno aż wyleciałyby z zawiasów. Na szczęście mój kolega znalazł mi zastępstwo, przyszła jego siostra i teraz też będzie. Wspaniała dziewczyna. 
Zastępstwo mam, urlop też ale kura maj.... nie mamy zapełnionych miejsc.
Domek jest na 6 osób, jestem sama z partnerem i jak nikogo nie znajdziemy to zapłacimy 2800zł za same noclegi na osobę, a gdzie tam dojazd i wyżywienie...
 Ludzie złoci i jak tu nie ryczeć?! Problem w tym, że bezpłatnie odwołać nie można...
Nigdy więcej nie pojadę na wakacje z osobami, którymi wcześniej nie jeździłam, takie mam postanowienie.
Przynajmniej nie wdepnę w błoto... Ostatnie dni to niesamowita nerwówka, mój żołądek to pomału kołowrotek... 
Cieszyłam się na ten wyjazd, mam strasznie głupią naturę bo cieszę się już kilka miesiecy przed wyjazdem, a w sumie to od razu... A teraz mimo tej radości to jest też dużo obaw.
Szkoda, że nie mam męża milionera (śmiech) :D
Straszna maruda jestem, ale akurat teraz mam powód.
Mój luby też mnie irytuje, bo on się nie przejmuje, twierdzi, że ma dwa miesiące, że w czerwcu będzie się martwił ale prawda jest taka, że znaleźć kogoś to teraz nie lada wyczyn. Nie mówię o kimkolwiek, ale o osobie godnej zaufania, taka która nie narobi żadnego marasu i będzie szło się z nią dogadać, no i dograć urlopy też nie jest łatwo. Każdy potrzebuje chwili namysłu, no i drugiej aby zebrać potrzebującą kwotę.
Mi już kilka osób odmówiło a on uważa, że szybko się ktoś znajdzie. Achhh Ci faceci, trzeba lać ich po rzyci...

Dalibyście za 7 dniowe wakacje, 4 koła? No właśnie, mnie też jest szkoda, bo za tą sumę mogłabym pojechać w inne miejsce min. dwa razy. Uwielbiam Chorwacje, kocham tamtejszy klimat ale nie za tą cenę, w zeszłym roku daliśmy ok. 1300zł ze wszystkim, dwa lata temu 800zł również ze wszystkim a teraz mielibyśmy dać tak dużo... Nie podoba mi się to bardzo, może i potrzebną kwotę bym uzbierała ale to nie zmienia faktu, że mój niesmak pozostanie. 

TRUDNE SPRAWY rzekłby mój facet :)
Ogólnie co słychać, jestem w ciągłym shoppingu, poluje na ładne pasujące bikini, już jedno odesłałam bo jest małe. Babie z moimi gabarytami ciężko kupić ładny strój kąpielowy, bo jak jest góra dobra to dół duży i tak w kółko macieju, ten co odesłałam był piękny, oprócz majtek były szorty, przyjemne w dotyku materiały, krój super... szkoda, że nie pasował. Generalnie sklep bikinarium.pl cieszy się pozytywnymi opiniami tylko rozmiarówki zaniżone ale oni sami otwarcie o tym mówią, w każdym razie strona ta jest godna polecenia. 
Jestem ciekawa czy ten co ma mi przyjść kostium będzie pasował, nie mogę się już doczekać :D
Zerknijcie na ich asortyment, może coś Wam wpadnie w oko.
Takim miłym akcentem życzę Wam miłego dnia :*

Pozdrawiam
/.BE


piątek, 21 kwietnia 2017

Od bidy...

21 kwietnia 2017r.


Dzień dobry.

Dawno mnie tutaj nie było, pewnie niektórzy się zastanawiają co słychać po drugiej stronie? :)
W sumie to nic specjalnego się nie dzieje, poza tym, że dzisiaj mam słabszy dzień.
A to dlatego, że moje wszystkie plany biorą w łeb!
No dobra, może nie wszystkie ale te najbliższe.


Chciałabym Was przywitać szerokim zaciszem na gębie ale tak nie będzie. Pardom pardom.
No chyba, że ma to być nieszczery uśmiech, to proszę bardzo :)
Przechodząc do sedna, wybieram się w pierwszym tygodniu sierpnia na upragnione wakacje, wszystko miało być cacy, bo przecież zarezerwowane jest, miejscówka superancka, pogoda z pewnością będzie pewniakiem, ekipa się zgadza (?). ZGADZAŁA :(
Wynajmować będziemy trzy campery, jeden mieści 6 osób.
Koszt takiego domku 5356zł, miało jechać 12 ludków .... ALE
pech chciał, że dwie musiały zrezygnować.
Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że jak ktoś odpadnie to i tak płacisz 30%!
To bardzo dużo, zostałam ze swoim MENem sama w jednym camperze. Za 6 dni będziemy musieli płacić 2100 z hakiem, masakra.
Dla niektórych to może być 1/4 wypłaty więc nie będą mieli z tym problemy ale ja mam!!!
To sam nocleg, bez jedzenia, dojazdu itp. Dużo, prawda?

Fakt faktem kompleks, który wybraliśmy jest rewelacyjny, opinie ma bardzo wysokie, 8.8/10 więc na pewno warto tam jechać ale ta kwota mnie przeraża, a pojechać musimy, bo inaczej zapłacę z moim chłopakiem te 5356zł. 
Skwaszoną minę mam, to oczywiste ale teraz muszę zacisnąć poślady jeszcze bardziej i oszczędzać, bo zostało mało czasu.
Dam radę, mimo, że będzie ciężko.
 Druga opcja jest taka, że znajdziemy jeszcze dwie osoby, to na głowę wyjdzie niecałe 1400zł, odczułabym ulgę ale nie nastawiam się na to. Najwyżej pozytywnie się zaskoczę, a co :D
 Ogólnie to Chorwacja jest piękna, nie ma tam brzydkiej miejscowości, jest w miarę blisko, pogoda jest pewna no i woda w morzu z reguły ciepła, tym bardziej w sezonie letnim.
Do naszego przyjazdu się zagrzeje z pewnością.



Kompleks wypoczynkowy przesyłam Wam do wglądu :

Bardzo wysoki standard, jeśli chcielibyście się wybrać z pewną, podkreślam z PEWNĄ ekipą (dlatego, że bezpłatnie odwołać nie można) to serdecznie polecam.
5356zł na 6os.

Bardzo marudna byłam w tym wpisie, rzadko się to zdarza, bo na co dzień szczerze się jak głupi do sera, ale naprawdę ta informacja nie była łatwa do przyjęcia na klatę... dobra koniec gadki :D


Życzę Wam dużo uśmiechu i więcej słońca.
PS. u mnie bardziej zimowo niż wiosennie :D

Pozdrawiam
/.BE

środa, 22 marca 2017

W życiu czasem jest tak jak w piosence -.Kocham Cię, ale cię nie lubię!

Ciężko czasem zacząć pisać jak do oczu napływają łzy.
... ALE jest na to metoda Agnieszka Chylińska - KCACNL! 

Każda mała dziewczynka marzyła o tym, że w przyszłości będzie miała księcia na białym koniu.
Każdy następny dzień zbliżał ją do tego upragnionego Pana, mając już te naście lat pojawia się ktoś na horyzoncie - bajka trwa jeszcze przez jakiś czas.
Jest cudowny, piękny, uroczy, dobry dla Ciebie i innych, jedynie do dzieci ma słabe podejście, jakoś nie potrafił ich zabawić, a reszta gra jak ta lala. 

Puk, puk dziewczyno OBUDŹ SIĘ!

Nastaje jednak chwila kiedy bajka się kończy, okazuje się, że nie ma  nikogo takiego tzn. był ale na krótką chwilę :) Przecież, całe życie grać się nie da!
Na miejsce wymarzonego kandydata wpada KTOŚ kto ma wady, ktoś kto nie jest ideałem chodzącym, może ma krzywy i za duży nosy, długą i nieznośną brodę, być może jest bardziej uparty od Ciebie...
A może rzuca zaklęte słowa jak potłuczony, może się okazać, że to nie z nim powinnaś być, wtedy wszystko pęka, zupełnie jak bańka mydlana. Rozstajesz się z nim, postanawiasz szukać na własną rękę, ale to na nic.
Szlochająca i z podkrążonymi oczami zapalasz kolejną fajkę, otwierasz wino i idziesz zapijać smutki.
Tak mijają kolejne dni i miesiące.
Po długotrwałym siedzeniu w poczekalni pojawia się całkiem sympatyczny gość, Ty traktujesz go na dystans, bo nie chcesz znowu się sparzyć, no i jest fajnie. Zabiega o Ciebie, traktuje cię jak cały swój świat, trochę Ci to przeszkadza, bo nie spotyka się z nikim poza Tobą, bo każdą chwilę chce spędzać tylko z Tobą.
Tobie to zaczyna przeszkadza, że obchodzi się z Tobą jak z jajkiem, zaczynasz być dla niego oschła i niemiła... On po dłuższym czasie postanawia być twoim odzwierciedleniem i NAGLE zdajesz sobie sprawę z tego jaka byłaś głupia, że go nie doceniałaś. 
Wyjeżdżacie, robicie sobie nawzajem reset i wydaje się, że zrozumieliście swój błąd i zaczynacie od nowa układać ubytki w puzzlach. Ale żeby nie było, to nie jest żadna bajka, bo ani Ty ani on nie jesteście doskonali. Żyjemy w świecie gdzie jest masę kłamstw, jeszcze więcej smutków i barier do przeskoczenia.
Oboje macie szereg wad, on jest trochę jak dzieciak jak każdy facet, ją to do szału doprowadza i wtedy sięga pamięcią do tego co było... Pech!  
(Rozpamiętuje dobre chwilę ze swoim poprzednim).
 Jak wymazać przeszłość, da się w ogóle?!
No ba! Da się ale do tego trzeba ludzi, bo oni są lekarstwem.

Słuchajta! 
W każdym związku jest dużo upadków, niedopowiedzeń, fochów i szlochów ale zastanówcie się czy warto tracić czas na te bzdety? Nie lepiej porozmawiać lub wykrzyczeć sobie wszystko co Ci leży na serduchu?
To naprawdę robi dużo dobrego, spróbujcie.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, trzeba wierzyć w lepsze jutro, musimy sobie urozmaicać życie, nie róbcie sobie pod górkę. Kochajcie się i nie rozpamiętujcie smutków poprzednich dni. Buźka! :)

Pozdrawiam
/.BE


ps. W życiu czasem jest jak w KCALCNL   
uff półmetek mam za sobą, jeszcze 4h. 
Miłego popołudnia, nie zapomnij się uśmiechnąć!
 " Wyobraź sobie dwa wilki :
* jeden daje : rozpacz i ciemność
* a drugi : światło i nadzieje.
Który wilk zwycięży, co wybierzesz?

bo ja tego, którego karmie.
Mam nadzieję! Ona daje mi światło na lepsze jutro. "







środa, 15 marca 2017

Chwila refleksji.

15 marca 2017r. godz. 14:33

Dzień dobry!

Dzisiaj  będę mówiła o wspomnieniach, refleksjach , odczuciach.

***
Każdy z Nas miewa lepsze i gorsze dni, złe samopoczucie, które powoduje szereg smutków i często kończymy z głową w poduszce.

Dzisiaj dopadła mnie lekka chandra, moje myśli krążą wokół przeszłości, a pogoda za oknem pogłębia mój zły stan... Robiłam w przeszłości naprawdę głupie rzeczy, rezygnowałam z wielu przyjemności na rzecz mojej naiwności ale jak to się mówi "człowiek uczy się na błędach" i w zupełności to się zgadza ale co wtedy jeśli ktoś drugi nie potrafi wyciągnąć z żadnej porażki drogocennej lekcji? Trudno wtedy jest, prawda? 
Hmm... albo gdy ktoś Ci bliski ciągle myśli o tym co było i nie potrafi zacząć nowego rozdziału, jak mamy mu wtedy pomóc?

Podobno najlepszym lekarstwem jest miłość, trudno się z tym nie zgodzić.
Niekoniecznie to musi być miłość bliźniego, bo ukojenie możemy znaleźć w wielu rzeczach.
Może to być muzyka, fenomenalna sprawa.
Muzyczny świat może nas wprowadzić w świat magii i fantazji, taniec uwalnia od wszelakich toksyn.
Przez taniec można wyrażać siebie! Nie każdy jednak kocha taniec, nie wszyscy znajdą ukojenie w muzyce i co dalej? 
Myślałeś o tym żeby zacząć pisać? Cokolwiek! Pobaw się w 'pisarz'.
Przelej na papier swoje myśli, pisz o odczuciach, jeśli jesteś wrażliwy to literki same ułożą się w całość.
Pisanie nie sprawi Ci większego problemu. Mogą to być piosenki, wiersze, dziennik - obojętnie. 
Wiesz? dzięki temu zapomnisz choć na chwilę.
No dobra, wszystko ładnie pięknie ale powiesz, że to nie dla Ciebie.
To może filmy? jakiś gatunek znajdziesz na pewno stricte pod siebie, Jest szereg dostępnych filmów online, powiedź jaki gatunek to coś Ci podsunę, jakiś tytuł (a nóż się spodoba). Jeśli dalej nic z tego nie wyjdzie to wyjdź na dwór, weź głęboki oddech, zaczerpnij świeżego powietrza i idź na długi spacer.
Próbowałeś/łaś krzyczeć w lesie, tak wiem może to nie do końca rozsądne, bo spłoszymy zwierzęta ale chodzi dosłownie o kilka minut, wykrzyczeć to co nam siedzi w środku, wypłakać się i wrócić już z lekkością do domu. Jak nie las to jakieś odległe miejsce od ludków. Gdziekolwiek gdzie będziesz sam sama.
Dobrą opcją może być też bieganie/sport, bo jak się człowiek wypoci to już nie ma siły na rozpamiętywanie, kolacja, kąpiel i nyny, nowy dzień może być już lepszy, spróbuj.
Jak już będziesz na tyle silny/a to wyjdź do ludzi, bo jednak nikt tak dobrze Cię nie zrozumie jak pokrewna dusza, jest wiele miejscowości w których znajdziesz naprawdę wartościowych ludzi, a jak tego nie chcesz to odpal sobie jakiś czat radiowy i porozmawiaj z ludkami w sieci, czasem nawet taki głupi czat pozwoli Ci dychnąć na krótką chwilę. Nie jesteś SAM/a, rozumiemy Cię. 
JESTEM Z TOBĄ! Uśmiechnij się.

Jakby co to wiecie, jestem otwarta na rozmowę.


Ten wpis z założenia miał być o wątpliwościach w związku ale to może jutro, dzisiaj nie pykło.

Hejka!

Pozdrawiam
/.BE

 
 

środa, 1 marca 2017

Dziecko w sieci!

01 marzec 2017r. godz 11:52


Kochani!
Muszę Was przeprosić za moją kilkudniową nieobecność, jest was tutaj tylko garstka osób, ale niekiedy pojawiają się pytania "jest coś nowego?", a tu pustki.

Ostatnio mam słabsze dni, zwalam oczywiście wszystko na pogodę, bo tak najwygodniej ale to raczej mój organizm się buntuje, za mało jem, za mało pije i zwyczajnie jestem zmęczona, dzisiaj gęba mi się nie zamyka od ziewania ale damy radę, bo kto jak nie my :)
Pocieszam się tym, że za niedługo będzie cieplej, pojawi się więcej tych kochanych i jakże długo wyczekiwanych promieni słońca! Każdy z nas tego potrzebuje, bez wyjątku. I myślę sobie, że większość z nas już ma dość tych wiatrów halnych, tego deszczu, mrozu... w końcu to minie, nareszcie! 
Już bliżej niż dalej.

Przez ostatnie dni nic nadzwyczajnego się nie działo, poza dniem przedwczorajszym.
Poniedziałek (czyli 27 luty 2017r.) uświadomił mnie, że na każde dziecko czyha niebezpieczeństwo w sieci.
Małolaty bywają naiwne, głupiutki, często działają impulsywnie i nie myślą nad tym co może być później.
Mam w zwyczaju grać na nk (tak to ten przestarzały portal internetowy), lubię odpalić sobie klondike wtedy kiedy nic innego do roboty nie mam. Weszłam na profil mojej przybranej siostry żeby odkurzyć jej wyspę, bardzo rzadko to robię ale zdarza mi się raz na kilka miesięcy sobie przypomnieć o tym, że do niej też mogę wejść tym bardziej, że ona nie korzysta z "naszej klasy". Kilka miesięcy wstecz napisał do niej pewien facet, jakby się dobrze postarał to mógłby być jej ojcem. Pamiętam, że napisał komplement to w jej imieniu podziękowałam i tyle ale wiecie co? Napisał do niej znów - w poniedziałek. 
Już ostatnim razem nie spodobał mi się sam fakt, że taki facet pisze do takiego młodziaka!! 
Miałam świadomość, że ona tam nie zagląda więc chciałam pociągnąć tą rozmowę...
Wypytywał ile ma lat - odpowiedziałam, że 14 (w rzeczywistości trochę więcej), potem zapytał czy mi to nie przeszkadza, że jest starszy...
Z ciekawości chciałam się dowiedzieć ile on ma, odparł, że 33!
Gdyby był normalny to przecież nie ciągnąłby tej rozmowy wiedząc, że ona ma tylko 14 lat!
Różnica 19 lat, wyobrażacie sobie?! Nie miał dobrych intencji ale dobra dyskutujemy dalej.
Napisałam mu, że mama mi nie pozwala pisać ze starszymi! On na to - TO JEJ NIE MÓW PRZECIEŻ NIC ZŁEGO NIE ROBIMY! 
Scyzoryk otwierał mi się w kieszeni i coraz bardziej chciałam go podpuścić żeby coś napisał takiego żeby złapać na niego haka! Ewidentnie moja intuicja wskazywała, że to może być pedofil! Taki, który nic sobie nie robi z tego, że po drugiej stronie siedzi mała dziewczynka a on na legalu z nią flirtuje.
Później napisał tak " chce Cię bliżej poznać, dowiedzieć się co porabiasz..." po czym dodał "zrobisz coś dla mnie piękna?"....
Zapytałam co mam zrobić, powiedział żebym wrzuciła aktualne zdjęcie, to podesłałam mu zdjęcie twarzy na prywatnej wiadomości... Mówił, że się zakochał, że jestem piękna....
Czaicie? Stary dziad smarkuli pisze takie rzeczy? Czy tylko według mnie jest to nienormalne? Ucięłam tą dyskusje w tamtym momencie i odpowiedziałam, że muszę iść, bo już chciałam go zwyzywać.
Bardzo bym chciała mieć więcej dowodów, najlepszym byłoby gdyby wyrażał się po seksistowsku, wtedy miałabym dowód czarno na białym i mogłabym iść z tym na policję ale to co mam to jeszcze jest za mało.
W każdym razie w tym wpisie chciałabym zaapelować do RODZICÓW.

Kochani mając dzieci niepełnoletnie do lat 16 przestrzegajcie ich przed takimi ludźmi!
Nie pozwólcie aby wpadli w sidła tych zwyrodnialców, oni grasują po internecie i łapią w swoją sieć właśnie takie bezbronne naiwne dzieciątka.
Dziewczynka, której bardzo się dokucza w szkole, którą wyzywają od brzydkich i grubych bardzo szybko zaufa facetowi, który zacznie ją komplementować. Będzie smacznym kąskiem, który będzie w zasięgu ręki. Taką osobę łatwiej oszukać, bo są naiwne, nie do informowane! Dbajcie o to, by każde dziecko posiadało odpowiednią wiedzę, zbudujcie między Wami zaufanie, rozmawiajcie, dopytujcie z kim piszą, czy nie zdarzyło się nic złego, czy nie pisze do nich ktoś nieznajomy albo po prostu kontrolujcie ich aktywność w internecie. Tego ścierwa w internecie jest masa!! Gdyby każdy z nas mógł dołożyć wszelkich starań aby wsadzić takich "Panów" za kratki to byłoby super ale to jest nierealne dlatego proszę abyście byli ostrożni.

Naiwność dzieci świetnie obrazuje film "trust" - polski tytuł to Pożegnanie z niewinnością (2010), tam niestety zakończenie nie jest takie jakbym tego chciała ale warto obejrzeć.

Życzę Wam dobrego dnia :)




 





wtorek, 21 lutego 2017

I will support you !

21 luty 2017r. godz. 10:24

Hello!

Na zegarach prawie wpół do 11, postanowiłam zacząć pisać teraz, bo później może być różnie :)
Ostatnio mnie nie było, wena troszkę zapadła się w głębszy sen ale może już będzie stabilnie, zobaczymy.
Dzisiaj postaram się napisać o tym jakie mam zdanie na temat wspierania w związku i partnerstwie.
Póki co dokończę pić magnez, więc STOP!
Mała pauza, wrócę za kwadrans.

No, w końcu! Magnez jest okropny w smaku, albo tylko ja tak to odczuwam. Trudno, ważne, że już to wymęczyłam, pomlaskałam trochę i się udało :) 

Do napisania tego tematu zachęciła mnie koleżanka w zeszłym tygodniu, ale jak zwykle się ociągałam. W weekendy prawie nigdy nie mam czasu, dlatego nie piszę, zdecydowanie wolę ten czas spędzić z najbliższymi, przy filmie, pokerze czy innych rzeczach, pisanie może poczekać na następny dzień :)

Czym tak właściwie jest wspieranie, jaką rolę odgrywa w życiu?
Pewnie każdy z Was swoimi słowami będzie potrafił odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Wspierać, to znaczy dodawać energii do realizacji celów.
Szczerze i bezinteresownie zrobią to tylko Ci, którzy potrafią to samo zrobić dla siebie.

***

W każdym związku "wparcie" musi być na porządku dziennym. Partnera należy dopingować, trzeba w niego wierzyć, bo dzięki temu dodasz mu siły do walki. Musisz podać mu dłoń i prowadzić go, jeśli upadnie to fajnie byłoby gdybyś pomogła mu wstać i zmobilizowała do dalszej walki, nie możesz pozwolić mu aby się poddał. Wzajemne wspieranie jest bardzo ważne w każdej sytuacji, jak ciężko by nie było.

Jednak bywają sytuacje kiedy łatwo wypaść z tej roli. Są to kryzysy, powodem może być cokolwiek  od traumatycznych wydarzeń po zwykłą codzienność.
Jak mamy wspierać osobę dotkniętą depresją? Bez wątpienia jest to bardzo trudne, związek z osobą depresyjną jest obarczony dużym stresem i jest bardziej konfliktowy: częściej zdarzają się w nim nieporozumienia i kłótnie niż w innych związkach.

Co należy zrobić :
  • Nie bagatelizować ani nie starać się wyperswadować skarg chorego partnera na brak chęci do czegokolwiek, na złe samopoczucie czy bezsenność. Żadnych tanich rad albo banalnych pocieszeń. Żadnych prób zmierzających do ożywienia, uaktywnienia się osoby depresyjnej, jeśli pierwsze próby spalą na panewce.
  • Sygnalizowane poczucie beznadziejności traktować jako symptom depresji. Dawać realistyczną nadzieję na wyjście z tego stanu.
  • Żadnych apeli pod adresem woli w rodzaju „weź się w garść”, „chcieć to móc”. W zamian za to dawać odczuć, że bliska osoba nie jest nieudacznikiem i że nie ponosi winy za swój obecny stan.
  • Nie apelować do takich cnót jak wiara czy odpowiedzialność.
  • Podejmować decyzje za osobę znajdującą się w ciężkiej depresji; dla niej konieczność decydowania wiąże się z trudnością i cierpieniem. Kierować nią spokojnie, pewnie. Jeśli trzeba, załatwić wizytę u lekarza i zaprowadzić ją tam.
  • Absolutnie nie dopuścić do podjęcia życiowo ważnej decyzji (jak np. rozwód, posiadanie dziecka czy zmiana zawodu), gdy partner znajduje się w fazie epizodu depresyjnego.
  • Tylko w niewielkim zakresie wyręczać w domowych czy zawodowych obowiązkach (poza wypadkami ciężkiej depresji). Nie wprowadzać żadnych zmian w dotychczasowym trybie życia. W przypadku wyraźnej depresji nie wyjeżdżać na wakacje.
  • Okazać współczujące rozumienie, jeśli partner ma trudności z uporaniem się z czymś; pomagać i wspierać w wypełnieniu wyznaczonych realistycznie obowiązków. Podkreślać pozytywnie to, co partnerowi udało się wykonać, lecz unikać przesadnie tryumfalnego tonu.
  • Zwrócić uwagę na regularny rytm dnia (wstawanie, praca, posiłki, sen). Powinien być on także przestrzegany w dni świąteczne i wolne od pracy.
  • Mobilizować partnera, by rano nie pozostawał zbyt długo w łóżku, wieczorem nie szedł spać zbyt wcześnie, a w ciągu dnia nie izolował się od otoczenia.
  • Potrafić przyjąć ze zrozumieniem, że w depresji potrzeby seksualne mają bardzo zmienny charakter, a nawet zanikają.
  • Mobilizować do samodzielnego dbania o higienę ciała.
  • Nie popadać w zwątpienie, jeśli partner reaguje na wszystko negatywnie, wszystko odrzuca. Nie rozluźniać związku ani go nie zrywać, jeśli kuleje porozumienie słowne.
  • Unikać wyreżyserowanej wesołości i nad aktywności w obecności osoby depresyjnej.
  • Unikać sformułowań, które mogłyby ośmieszyć partnera, budzić w nim poczucie winy lub kompromitować. Nie robić wyrzutów ani wymówek. Pamiętać o tym, że partner jest bardzo wrażliwy i podatny na zranienie i ze zdwojoną siłą odbiera wszystko, co mogłoby sugerować, że ktoś ocenia go krytycznie.
  • Uważać na ironię i tzw. niewinne żarty. Poczucie humoru w depresji często znika.
  • Nie wdawać się w rozważania o przeszłości. W fazie ciężkiej depresji nie analizować powodów i przyczyn obecnego stanu. Jeśli możliwe, zajmować się tylko wydarzeniami dziejącymi się aktualnie.
  • Jeśli osoba depresyjna może płakać (a wiele z nich płakać nie potrafi), namawiać, żeby się wypłakała. Nie podtrzymywać jej przekonania, że powinna umieć się opanować.
  • Przy lżejszej depresji zachęcić do stosowania technik oddechowych (terapii oddechowej, pływania, gimnastyki). Można też pomyśleć o specjalnych masażach pleców czy brzucha.
  • Twórcze formy aktywności, jak malowanie, muzykowanie, taniec, popierać dopiero wtedy, gdy sam chory będzie chciał takiej formy ekspresji.
 Jak wspierać osobę uzależnioną, która uczęszcza na terapie?
 Wśród podstawowych zadań rodziny wspierającej leczenie uzależnionego należą:
  • uzyskanie wiedzy na temat uzależnienia od alkoholu;
  • zrewidowanie poglądów, jakie dotychczas funkcjonowały w rodzinie (przejście z pozycji zła moralnego na pozycję choroby);
  • poznanie mechanizmów psychologicznych uzależnienia;
  • docenianie wysiłku trwania w abstynencji i ewentualnego podejmowania działań przywracających abstynencję w razie nawrotu choroby;
  • wykazywanie postawy zrozumienia, cierpliwości, opanowania;
  • stawianie realistycznych wymagań, oczekiwań;
  • niebranie na siebie odpowiedzialności za leczenie, ani konsekwencji spowodowanych piciem alkoholu przez uzależnianego (nie jesteśmy odpowiedzialni za picie członka rodziny);
  • mimo istniejących żywo w pamięci skutków picia, wskazana jest akceptacja osoby uzależnionego, podtrzymywanie go na duchu;
  • komunikacja partnerska.    

( zaczerpnięte z psychologii).

W każdym przypadku, czy to przyjaciel, czy mąż, czy kolega, brat, siostra - obojętnie należy okazać zrozumienie niezależnie od sytuacji! 


Wsparcie w trudnych chwilach sprawia, że nawet największe problemy chociaż na ułamek sekundy idą w zapomnienie...








piątek, 17 lutego 2017

Pomagam, bo to ma sens!

17 luty 2017r. godz 13:00

Dzień Dobry!

Dzisiaj mój móżdżek odmawia posłuszeństwa, to będzie długi i wyczerpujący dzień. Czuję to po kościach.
Ten wpis będzie o tym dlaczego warto pomagać. W powietrzu wisi czarna chmura, zapowiada się na deszcz, podobno ze śniegiem, normalnie moje marzenia się ziszczą! Smutna szara rzeczywistość, która jakoś odejść nie chce ALE gdzieś tam Starożytni Majowie głosili, że "jaka zima takie lato", zima nie chce dać za wygraną, więc może lato też będzie cool! Oby, bo inaczej stoczę bój z.... . jeszcze pomyślę z kim, ale to przy okazji, teraz nie mam czasu na bzdety.


Wczoraj kończąc pracę nie sądziłam, że przytrafi mi się coś o czym będę długo pamiętała.
To był zwykły wieczór, taki jak każdy inny, ubrałam kolejną warstwę ubrań, odpaliłam motorynkę i fruu pognałam do domu. 11 km później widziałam, że z pewnego domu niesamowicie się kopci, to nie był zwykły dym. Już z oddali jakieś 500 metrów widziałam, że są przebłyski pomarańczowego koloru... Jadę dalej, po chwili dojechałam, patrze a tam normalnie ogień w kominie/dachu, sama nie wiem. Chciałam dzwonić na straż ale kurcze nie znam adresu, orientacji w terenie nigdy nie miałam i pamięci do zapamiętywania różnych rzeczy też nie, więc nawet nie potrafiłabym ich pokierować. 
W tym domu nikogo nie było, było ciemno jak w d... 
Nie myślałam długo nad reakcją, zaparkowałam na poboczu i zaczęłam krzyczeć pod sąsiednim domem "HALO, HALO, HALO.." tak wrzeszczałam z 5min. Furtkę mieli zamkniętą, widziałam że jakaś dziewczynka kręci się po kuchni ale  pech chciał, że nie zerknęła do okna. No cóż... krzyczę dalej, nieco głośniej, uff! Wychodzi facet, nie czekałam aż coś powie - mówię mu, że się pali obok w domu, że adresu nie znam itd.  To on pyta, gdzie, jak... W szoku był bo z trzy razy pytał czy to ten bliźniak obok, potwierdzam i dopiero wtedy wybiega na bosaka żeby sprawdzić. Przeklną sobie i dodał, że już do nich dzwoni.... Wytarmosiłam się z podjazdu i pozwoliłam temu Panu działać, był na tyle zdezorientowany, że w pierwszym momencie nie podziękował. Odjeżdżając krzyknął magiczne "Dziękuję Pani". Mieszkam kilometr dalej, gasili to przez ponad godzinę, widoczność była dobra, więc z okna widzieliśmy. 
Nie zrozumiałe jest dla mnie to dlaczego nikt wcześniej z przejezdnych nie zareagował? Co byłoby gdybym ja również to olała?!

Przecież ogień mógłby się rozprzestrzenić, a wtedy dwa domy na pewno by na tym ucierpiały, bo były to sąsiadujące bliźniaki, jedynie siatka je oddzielała.
Być może to był pożar sadzy w przewodzie kominowym, tego nie wiem ale wiem natomiast, że gdybym sie tego feralnego wieczoru nie zatrzymała to mogłoby być gorzej tym bardziej, że domowników nie było więc nie mieliby jak zareagować w porę. A ja sama, miałabym ogromne wyrzuty sumienia jeśli bym nie zareagowała na te sygnały. Teraz mam czyste sumienie i świadomość, że postąpiłam właściwie. 

Drogi Czytelniku twoja pomoc czasem może uratować czyjeś życie i nie tylko to!
Czasem bezinteresowność jest bezcenna! Pomagaj innym to wraca, z podwójną siłą.

***
W zeszłym roku, kiedyś tam latem miałam jeszcze jedną sytuacje, która pozytywnie wpłynęła na moje późniejsze samopoczucie.
Pracowałam na godzinę 11:00, z reguły za dwadzieścia jedenasta byłam już pod miejscem swojej pracy. 
Szłam jak zwykle z słuchawkami w uszach, muzyka na full  i nie oglądałam się za siebie. 
Wtedy jestem w innym świecie, wszystko inne wydaje się mniejsze, takie bez większego znaczenia.
Idę prosto podrygując w takt granej muzyki, w pewnym momencie czuję dłoń z tyłu na ramieniu.
Podskoczyłam ze strachu, odwracam się, patrze a tam jakaś para w średnim wieku. 
Ściągam słuchawki, oni zaczynają zagadywać.
Mówią, że stracili dom, wszystkie oszczędności, pracę i nie mają co jeść, po czym dodają, że nie chcą pod żadnym pozorem żadnych pieniędzy, proszą tylko o pieczywo, jakąś wodę do picia, wędlinę - o coś co mogli by zjeść bez gotowania. Odpowiadam, że zastanowię się. Czemu tak powiedziałam, zapytacie?
Mieszkałam sama, utrzymywałam się sama, liczyłam czas od 10 do 10, od wypłaty do wypłaty, szybko musiałam się usamodzielnić, kokosów nie zarabiam, ledwo starczało mi na życie. Dlatego nie powiedziałam im "dobrze, kupię coś Państwu". Pamiętam, że to był koniec miesiąca czy początek następnego, w portfelu miałam 10 lub 15 zł, nie więcej. Doszłam do pracy, otworzyłam stoisko, usiadłam i zaczęło mnie żreć sumienie... Pożerało mnie, serio. Rozum mi podpowiadał " nie możesz im nic kupić, nic Ci nie zostanie", a serce - "idź kup im jakiś bułki, ser, wodę", tak siedziałam grubo ponad 10 minut aż pękłam i poszłam na zakupy. Wzięłam duży chleb, ser, wody dwie, coś słodkiego i zapłaciłam....Wiedziałam, że będą na parkingu, mówili, że poczekają. Zaniosłam, ich radość była nie do opisania, bardzo dziękowali. Ja musiałam pożyczyć pieniądze od znajomego ale to nie ważne, liczy się to, że mogłam komuś pomóc.
Kiedyś mi chłopak powiedział, że wkurza go to, że nie dbam w ogóle o siebie, że wszystkim innym pomagam a sobie nie... Chodziło mu o to, że czasem jest tak, że niekiedy powinno się odmówić ze względów prywatnych, ale ja nie umiem.
Być może jest to spowodowane tym, że kiedyś ja od nikogo pomocy nie miałam i wiem jak to jest nie mieć NIC! Dla mnie jest ważne dzielić szczęście na równe części. Więcej radości jest z dawania niż z otrzymywania! Nie jestem doskonała, mam masę wad i wszelakich niedociągnięć ale staram się być dobra dla wszystkich i wyrozumiała dla głupców, staram się innym pokazywać właściwą drogę, moim życiowym celem jest niesienie pomocy, nie ważne jakiej, grunt by pomagać, słowem, czy gestem, bez różnicy.

***

Opisałam Wam dwie różne sytuacje, w jednej zwykła reakcja nie wymagająca środków materialnych.
Druga gdzie występuje znikoma pomoc finansowa, w obu przypadkach jest duża wdzięczność.
Zycie bywa różne, ma szereg scenariuszy, niekiedy można komuś pomóc radą, możesz być ramieniem do wypłakania, możesz pomagać w lekkich porządkach domowych, możesz komuś zrobić zakupy - w każdym przypadku pojawi się wdzięczność. Pomaganie ma sens  ZAWSZE i każdemu, czy to człowiek czy zwierzątko, bądź bezinteresowny, spraw żeby życie było łatwiejsze.
Z takim akcentem się żegnam, życzę Wam dużo uśmiechu i mało śniegu, całuję :*

 " Kim­kolwiek jesteś, bądź dobry. "